LIS
05
The sun is far away
It goes in circles
Someone dies
Someone lives
In pain
It is burning
Into the thin air
Of the nature
Of a culture
On the dark side
Under the moon
The wolves gather
jerez
LIS
05
The sun is far away
It goes in circles
Someone dies
Someone lives
In pain
It is burning
Into the thin air
Of the nature
Of a culture
On the dark side
Under the moon
The wolves gather
LIS
05
Drzewa pod nami,
Drzewa nad nami,
Jesteśmy drzewami.
W naszych koronach
Na kolorowych liściach
Gra słońce na skrzypcach
Wiatru dźwięk kołysankę tka.
W tafli jeziora
Obraz się skrży,
Ryba "plum"
A czas lśni.
Drzewa pod nami,
Drzewa nad nami,
Jesteśmy drzewami.
Połączeni z ziemią
Połączeni z niebem
Zrośliśmy w jedną część
Naszej wspólnej opowieści
Bez wypowiedzialnej treści.
Całujemy krople deszczu
Szanujemy ptaka śpiew
Gdy płaczemy to płaczemy
Gdy śmiejemy to śmiejemy się.
Drzewa pod nami,
Drzewa nad nami,
Jesteśmy drzewami.
LIS
05
Decydując się być
Ranię kogoś.
Decydując się nie ranić
Ranię siebie.
Od jednej ściany
Do drugiej ściany.
Śniąc na jawie
Jawa jak sen.
Nie śpiąc we śnie
Sen jak jawa.
Wieczna odpowiedzialność
Czyni z nas ludzi.
Nikt nie uprzedził mnie
Że to będzie tak boleć.
Nikt nie przytuli mnie
„Samotność innych ludzi
Czyni mnie samotnym…”
Ale ja wybrałem siebie
By zbudować ego,
I poczucie siebie
Że jestem
Że istnieję
Że decyduję
Że mam wpływ
Że mam terytorium
Że jestem bezpieczny.
A skąd mam pewność
Czy to nie motyl śni mnie?
I jak nie zrobię
Tak będzie
I zawsze będzie
Od ściany
Do ściany
LIS
05
Przed sobą mam telefon
Bez numeru,
Bez cyfroblatu.
Jest biały
Ale plastikowy.
I co najgorsze:
Nie ma dryń dryń,
Bo nie dzwoni!
Nawet jeśli:
Telefoniska,
By się mylnęła!
Bo w gazetach
Piszą
Że patetyczność
Jest trendy.
Dlatego dodatkowo
Przeciąłem
Kabel od wtyczki
By mi nie przeszło
Na myśl
Zatęsknić
Za ciepłym
Głosem
Linii
Desperacji.
LIS
05
Lateksowy dzień
Snuje się ulicami
Ponętnie pyta
Gdzie się znajduje
Początek
Świata.
Błyszczykiem nieznacznie
Uśmiecha się
Zniewieściale.
Spekuluje
W natręctwie gestów.
Szkłem
Mierzy
Trwałość.
Lateksowy dzień
W toalecie pudruje
Naturalne blizny
W lustrze pragnąc
Schować malowidło
Lateksowy dzień
Kosztuje
Niewiele
Gdyż księżyc
Odbija
To samo.
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 31 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | 1 | 2 | 3 |
zabierz-z-tad-mnie | martusqa | kompeteus | arczi-63 | ludzkosc | Mailing